Witam na moim blogu.

Życzę przyjemnego wertowania moich przemyśleń. Zapraszam do komentowania.

sobota, 22 grudnia 2012

Boże Narodzenie

Wszystkim, którzy zawędrowali na mojego bloga 
życzę
Wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w rodzinnym gronie
oraz wielu Łask Bożych 
w nadchodzącym Nowym Roku 2013.
Niech Boża Dziecina obdarzy was zdrowiem i wszelką pomyślnością
zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.


poniedziałek, 26 listopada 2012

Kurier - zabawa z niemieckim DHL'em

W zeszłym tygodniu kupiłem sobie na eBay'u odbiornik globalny RK651 firmy SIEMENS. Niemiec, który mi go sprzedał wysłał radio kurierem, a konkretniej DHL'em. Paczka szła "jak po maśle". Widoczna w serwisie firmy kurierskiej nagle stanęła na kilka dni gdzieś na granicy Polski. I tak stała, stała i stała... To mnie trochę dziwiło, choćby z tego powodu, że na początku tempo przemieszczania się paczki było bardzo duże.

Jakież było moje zdziwienie, gdy z domu otrzymałem SMS mówiący o tym, że paczkę chciał przynieść listonosz Poczty Polskiej, ale była za duża i zostawił tylko awizo, żebym sobie przesyłkę odebrał sam, na poczcie. To w końcu kto doręcza paczki DHL'u? Kurierzy DHL czy listonosze Poczty Polskiej? Zupełnie tego nie rozumiem.

Jeszcze ciekawsza historia wydarzyła się na poczcie. Paczka jej nie opuściła, bo jej nie zabrał listonosz, ale nie mogłem jej odebrać, bo "nie została jeszcze zwrócona przez doręczyciela". Kompletna bzdura! Będę musiał się tam udać drugi raz tylko dlatego, że są jakieś procedury, dzięki którym paczka, która nie opuściła urzędu pocztowego dostała przysłowiowych nóg. Mimo, że leży na poczcie, pani w okienku twierdziła, że jej tam nie ma.

I tak to przy jednej paczce paradoks goni paradoks. Według niemieckiego DHL'u paczka jest nadal w centrum parcelowania przesyłek, gdzieś przy granicy. Tak na prawdę leży na poczcie w Kętach, czyli dużo dalej. Ciekawe kiedy sobie odznaczą doręczenie? Zwłaszcza, że doręczę sobie ją sam.

sobota, 27 października 2012

I blog się zakurzył

Blog się mocno zakurzył... Oj mocno... O okresie czasu, który minął mogę powiedzieć w skrócie, że był bardzo burzliwy i obfity w wydarzenia. To tak w telegraficzny skrócie:

Byliśmy z Joasią na dwóch weselach. Pobrali się nasi znajomi. Obie uroczystości ślubne były wspaniałe. Szkoda tylko, że szczęście jednych z młodych małżonków niedawno przyćmiła proza życia po tym jak jedno z nich straciło pracę, a drugie wkrótce też ją utraci.

Problem z brakiem pracy odczułem sam. Mimo wysyłania aplikacji do różnych firm, odzew uzyskałem tylko w jednym przypadku. Na rozmowę zaprosił mnie prezes AF SEKO w Bielsku-Białej. W owej firmie odbywam w tej chwili staż, który skończy się za miesiąc. Po tym będę zatrudniony przez miesiąc i raczej nie ma widoków na to żebym zagrzał tam miejsce dłużej. Na początek dobre i to, choć 3 miesiące stażu i 1 zatrudnienia to niezbyt dużo.

Razem z kolegą Grzegorzem odwiedziliśmy klub krótkofalarski LOK Delta SP9KUP w Andrychowie. Niestety klubowicze stwierdzili, że "żółtodziobów" nie przyjmują. Dali nam namiary na innych krótkofalowców i odesłali z kwitkiem... Próbowałem po tym uzyskać licencję SWL, ale kontakt z krakowskim oddziałem PZK okazał się bardzo kiepski, szczególnie, gdy poprosiłem o pomoc w wypełnieniu formularzy. Ostatnim czasem udało mi się namierzyć klub w Bielsku - Białej SP9KAT i tam zamierzam się w najbliższym czasie pojawić.

Jak już jestem przy radiu, to wspomnę parę słów o odbiorniku, którego konstrukcję w wolnych chwilach dalej realizuję. Zbudowałem już tor pętli ARW. Mieszacz na UL1111 zastąpiłem mieszaczem jednokrotnie zrównoważonym a tranzystorami J-FET. Wzmacniacz mocy i filtr m.cz. też się trochę zmieniły. Efekt jest taki, że radykalnie zmniejszył się poziom hałasów intermodulacyjnych a słuchać mogę  w tej chwili na głośniku. Niestety "odwrócone V" musiałem czasowo zdjąć z powodu budowy nowego ogrodzenia i posiłkuję się tylko anteną LW.

W moim laboratorium pojawiły się nowe urządzenia. Teraz ułatwiam sobie życie korzystając z generatora funkcji ZOPAN KZ1404 oraz generatora sygnałowego AM/FM ZOPAN PG-20. Pierwszy przeszedł niewielki remont, a drugi na taki zabieg oczekuje. Usterki są raczej drobne typu elektrolity, potencjometry, pokrętła i ogólna regulacja. Z obu urządzeń korzystam w bieżących pracach. Miliwoltomierz m.cz./w.cz. by mi się jeszcze przydał. W tym celu "uzbroiłem" się już w  bardzo dokładny panelowy miernik MK-3.

I tak na zakończenie: Zima idzie, zimówki założone i jedziemy dalej! ;-)

środa, 11 lipca 2012

Odbiornik KF 80m - pajęczynka

Nasłuchami w paśmie 80m zajmuje się od blisko 4 lat. Do tej pory używałem odbiornika homodynowego z układami TBA120S oraz TBA820. W zasadzie nie jest to odbiornik SSB tylko DSB, a jego uproszczona konstrukcja powodowała, że gdy w paśmie zaczynało się robić nieco tłoczniej w głośniku było słychać wszystko: stację, której się słuchało, stacje "poboczne" i całą masę innych hałasów związanych z intermodulacją.

Jedynym rozsądnym rozwiązaniem w tej sytuacji był zakup lub budowa odbiornika z przemianą częstotliwości i filtrem kwarcowym. Na fabryczny odbiornik pieniądze się nie znalazły, no ale od czego się ma głowę?

W internecie jest bardzo dużo opisów różnych odbiorników na amatorskie pasma KF. Wiele z nich bazuje na mieszaczach SA602/612. Po prostu wieje nudą... Postanowiłem stworzyć coś swojego i tak to kilka dni temu, na płytce stykowej, montażem pół-przestrzennym powstał odbiornik. W.cz., stykówka a działa całkiem dobrze.

Odbiornik - widoczny filtr kwarcowy (niżej) i zespół bramki szumów i m.cz. (wyżej)
Filtr wejściowy i generator kwarcowy BFO
 Filtr kwarcowy TOYOCOM 9MLS z pilotem odkupiłem od Władka SP5DDJ gdzieś na początku roku. Stopień przemiany zbudowałem z użyciem UL1111, a konkretnie na wzmacniaczu różnicowym z tej kostki. Kolejne dwa tranzystory służą za lustro prądowe do zasilania wzmacniacza. Jak się później okazało, podobne rozwiązanie wykorzystał SP5QU w swoim odbiorniku z 1978r. Mieszacz jest obciążony obwodem 7x7 205, którego uzwojenie sprzęgające podłączone jest do filtru kwarcowego. Za filtrem jest drugi taki obwód 7x7, którego część rezonansowa podaje sygnał na detektor z układem TCA440. Idea została zaczerpnięta z transceivera DJ3KK, ale jest ty mała zmiana. Demodulator korzysta z zewnętrznego generatora BFO, bo generator z TCA440 nie chciał poprawnie pracować z posiadanym przeze mnie pilotem. Kwarc mam na 9MHz więc trzeba go było "przeciągnąć" w dół o 3kHz - filtr ma częśtotliwość środkową 8998,5MHz. Na zdjęciu widać jeszcze prototyp bramki szumów (u góry).

VFO wg Rysia SP6IFN po małych zmianach

Osobna sprawa to VFO: Miałem dobrze działający generator przestrajany od odbiornika Mini-Max SWL Rysia SP6IFN. Niestety próba zbudowania tamtego odbiornika z obwodami na radzeniach z Radmora 3011 się nie powiodła, ale generator został i spisuje się całkiem dobrze. Jedyne co zmieniłem stabilizację napięcia z diody Zenera na LM317, a zamiast kondensatora strojeniowego wykorzystałem diodę pojemnościową BB104G. Stabilność to ok 100Hz/h, więc po zagrzaniu bardzo ładnie trzyma częstotliwość.

Obwody wejściowe zrobiłem z posiadanych karkasów cewek od 3011, a właściwie pozostały one po Mini-Max'ie razem z odpowiednimi kondensatorami. Przewidziany jest jeszcze wzmacniacz wejściowy z kaskodą hybrydową, podobny do tego z odbiornika SP5QU, ale na razie nie okazał się potrzebny, bo sygnał z anteny jest wystarczająco duży. Czasem nawet korzystam z tłumika.

Odbiornik działa poprawnie, choć to na razie tylko "siano". Powoli pracuję jeszcze nad automatyką, bo bez ARW jestem skazany na ciągłe regulowanie tłumikiem antenowym. Bez problemu słuchałem łączności krótkofalowców z prawie całej Polski. Używam anteny typu odwrócone "V" 2x19,5m z balunem.

środa, 23 maja 2012

Brzmienia nie z tej ziemi

Elektronika to dość ekspansywna dziedzina. W swojej wieloletniej historii wkroczyła już do większości innych dziedzin życia ludzi. Dziś jednak nie będę opowiadał o współczesności, a o tym co stało się ponad 40 lat temu.

Robert Moog nie był muzykiem, choć bardzo chcieli tego jego rodzice. Miał inną pasję, którą była właśnie wspomniana wcześniej elektronika. To właśnie z tej pasji zrodził się instrument, którego brzmienie można było dowolnie kreować - syntezator. Uzyskiwane z jego użyciem brzmienia były czymś nowym, wcześniej niespotykanym w muzyce. Urządzenie elektroniczne potrafiło generować dźwięki o brzmieniu podobnym do instrumentów klasycznych, ale również takie, których wcześniej ucho ludzkie nie słyszało.

http://www.tequilafish.com
Synteza w syntezatorach analogowych polega na wymieszaniu sygnałów z kilku sterowanych (zazwyczaj napięciem) generatorów przebiegów (VCO), a następnie na ograniczeniu pasma otrzymanego sygnału z użyciem filtrów (sterowanych (VCF) lub nie). Aby dźwięk miał odpowiednią obwiednię (narastanie, opadanie głośności i głośność podczas trzymania klawisza) sygnał był kierowany do wzmacniacza sterowanego (VCA), którego napięcie sterujące generował układ obwiedni (ASDR, lub jak kto woli Evenlope Oscilator).

http://students.expression.edu

 Tak w skrócie wygląda działanie najpopularniejszego syntezatora Minimoog Model D. Ale były też większe urządzenia tego typu jak Moog Modular V, które z racji rozmiarów i wagi, częściej znajdywały zastosowanie w studiach, niż na scenie, choć nie można tego nazwać regułą.


http://radioriel.blogspot.com
Oba wspomniane urządzenia do dziś cieszą się tak niebywałym zainteresowaniem, aż doczekały się realizacji w postaci cyfrowej przez firmę Arturia. Na kanwie analogowych technik syntezy dźwięku powstały z czasem syntezatory cyfrowe, których brzmienie nie powstaje już w układach analogowych, a jest realizowane z użyciem algorytmów cyfrowego przetwarzania sygnałów (w procesorach DSP).

Idea analogowego Mini przetrwała nawet ekspansję procesorów DSP. Moog Voyager, choć posiada cyfrowe sterowanie, jego zasadnicza część, tzn. syntezator, jest zbudowana w sposób tradycyjny, nawet układy scalone są przewlekane.

Bob Moog zmarł w 2005r. na raka mózgu. Z okazji jego urodzin Google.com poświęcił mu Doodle. Można spróbować swoich sił w grze na uproszczonym Mini.


wtorek, 22 maja 2012

"Czy miłość jest jeszcze możliwa?" konferencja o.Adama Szustaka na ATH

Wczoraj z Asią odwiedziliśmy moją (już byłą) uczelnię, aby wziąć udział w konferencji  "Czy miłość jest jeszcze możliwa?" wygłoszonej przez o.Adama Szustaka. Co beczkowy duszpasterz robił na ATH? Został wędrownym kaznodziejom. Zaprosiło go Duszpasterstwo Akademickie w Bielsku-Białej, aby opowiedział co nieco o miłości. O prawdziwej miłości, a nie o tym co nam serwuje współczesna kultura.

http://www.ewangelizacja.bielsko.pl
Konferencja była oparta na tym, co już kiedyś słyszeli bywalcy Beczki: o Pachnidłach. Szczegółów nie będę zdradzał, a jeśli kogoś interesuje "z czym to się je" niech zerknie na Facebooka na profil Langusta na palmie.
Teksty jak zwykle "leciały" niezłe, bo o.Adam ma bardzo oryginalny styl przemawiania, szczególnie "skrojony" aby jego słowa trafiały do ludzi młodych. To trzeba usłyszeć!

Po spotkaniu można było kupić albumik "Pachnidła" zawierający dwa sezony konferencji nagrane na płycie CD z dodatkiem w postaci książeczki, gdzie znajdują się odpowiednie fragmenty Pieśni na d Pieśniami i skróty tego, czego dana konferencja dotyczy. Nagrania z III sezonu można sobie pobrać ze strony Beczki (link).

http://sklep.liturgia.dominikanie.pl

Sam w tej chwili przyznaję, że konferencje o.Adama wiele wniosły do mojego życia. Na wiele moich osobistych pytań znalazłem w nich odpowiedzi, a przede wszystkim motywację do tego, żeby ruszyć do przodu po poprzedniej porażce. "Czy miłość jest jeszcze możliwa?" Jest! Ale wtedy, gdy z dwojgiem jest jeszcze ktoś trzeci, Dawca Miłości. No i trzeba oczywiście trafić na tą "odpowiednią" drugą połowę.


poniedziałek, 14 maja 2012

Chwała porażki

Być może jest to jakiś znak naszych czasów, że współczesnym VIP'om chwały dodaje ich skandaliczne zachowanie, brak obyczajności, łamanie dopuszczalnych norm społecznych. Z nieznanych mi przyczyn jest to przyczyną ich hołubienia przez masy, a prawie nigdy nie spotyka się z publicznym potępieniem. Są sławni i wspaniali i to ma być ich przepustką do zachowywania się w taki sposób?

Problem w tym, że gdy osoby publiczne działają w ten sposób, będąc "autorytetami" dla zwykłych ludzi wprowadzają swoje negatywne zachowania jako akceptowalne i tu zaczyna się prawdziwy kłopot. Za takimi przykładami w końcu ktoś pójdzie i usprawiedliwiając się, że "idol" tak mógł, zrobi to samo, a nawet się tym pochwali przed innymi osobami. I tak to czyn godny potępienia stanie się dla niego powodem do chwały. Niestety niesłusznie.

I tak to powodami do radości stają się kradzieże, oszustwa, rozwody, kłamstwa... Już nie u ważniaków z pierwszych stron gazet, a u zwykłych szarych ludzi.

Jak to kiedyś powiedział Bohdan Smoleń: "Myślałem, że normę dyktuje ogół a nie margines"

LiteComp1114 - podłączenie programatora SWD

Do książki "Mikrokontrolery LPC1100 pierwsze kroki" dołączony jest komputerek z procesorem LPC1114 firmy NXP o nazwie LiteComp LPC1114. Jest to "odchudzona" wersja zestawu ZL32ARM oferowanego przez KAMAMI. "Odchudzony" bo płytka samego procesora jest elektrycznie właściwie taka sama w obu tych zestawach, ale LiteComp LPC1114 nie posiada programatora, a jedynie port USB do zasilania płytki z komputera PC.


Można by kupić dodatkowo do LiteComp'a ZL32ARM, odciąć programator i podłączyć do złącza oznaczonego jako ISP. Uzyskujemy w ten sposób port szeregowy na USB, który może się przydać do komunikacji z komputerem. Drugie rozwiązanie to zakup programatora SWD np. J-Link firmy SEGGER. Co prawda nie mamy wtedy emulacji portu RS232 na USB, ale możemy korzystać z możliwości debugowania pracującego w naszym procesorze programu. Oczywiście można wykorzystać jakikolwiek programator SWD, nawet taki z płytki ewaluacyjnej NanoM0. Jak to zrobić?

Potrzebne będą:
  • LiteComp LPC1114
  • Moduł NanoM0, a właściwie odcięta część z programatorem
  • Kabel miniUSB. 
  • 5 przewodów do płytek ewaluacyjnych długości ok. 10cm.
  • Listwa Goldpin 5x1.
  • Trochę cyny i lutownica. 
I robimy coś takiego:
1. Do programatora wlutowujemy listwę Goldpin w miejscu z łącza J4.
2. Podłączamy do pinów przewody połączeniowe, których wolne końce podłączymy do LiteComp'a.
3. Podłączamy LiteComp'a do przewodów w następujący sposób:

     Programator                 LiteComp LPC1114  
+3V3                                 + (JP1 ISP) 
SWDIO                              P1.3 (Con4)
   SWCLK                         P0.10 (Con5 p.5)
   RESET                             RES (JP1 ISP)
    GND                               GND(JP1 ISP)

Po wykonaniu połączeń możemy podłączyć zasilanie do programatora NanoM0. Komputerek zostanie zasilony z jego stabilizatora. Następnie trzeba uruchomić oprogramowanie J-Flash ARM i nawiązać połączenie z procesorem i jeśli się powiedzie, to można korzystać z dobrodziejstw SWD.


piątek, 20 kwietnia 2012

Moje pierwsze CNC - PC Plot-8 v.2.0

Nareszcie skończyłem studia! Praca magisterska jest już obroniona. Jak wspomniałem w tytule posta, budowałem maszynę CNC, ale niezbyt typową.

O ploterze HPGL już kiedyś wspominałem, ale o fabrycznym. Tym razem pokusiłem się o zbudowanie takiej maszyny z wykorzystaniem mechaniki, która pozostała po ploterze PC Plot-8 Mery Elzab. Tyle zostało z tego zacnego urządzenia po tym, jak jakiś mądrala wybebeszył go z elektroniki chcąc nim sterować za pomocą PLC (sic!).

PC Plot-8 z elektroniką mojego wykonania
Obecnie PC Plot-8 ma nowe serce w postaci modułu procesora CPU2011, modułu sterowania napędami MD2011 i zasilacza PSU2011. Nad całością kontrolę sprawuje DS89C450@16MHz z dodatkową pamięcią RAM 32k. Sterowniki silników unipolarnych zbudowałem samodzielnie, ale metoda sterowania i sygnały wejściowe są podobne, jak dla sterowników silników bipolarnych na L297. Zasilacz to dwa stabilizatory impulsowe na MC34063A, czyli nic nowego w tym temacie.

Widok od spodu (na zdjęciu nie ma szyby z plexi)

Soft powstał w języku C. Dzięki temu będę mógł go w znacznej części przenieść w przyszłości na LPC1114.

Ploter ma następujące parametry:
  • Wymiary pola roboczego: 445x290mm
  • Rozdzielczość: 0.1mm
  • Błąd pozycjonowania: +/-0.1mm
  • Interfejsy: RS-232, RS-422
  • Ilość pisaków: 8
  • Formaty papieru: A4(pionowe i poziome), A3 tylko poziomo
Urządzenie obsługuje podstawowe komendy  HPGL: PU, PD, SP, VS, AA, LT i IN. Po ustawieniu w Corel Draw 254 jednostek można nim spokojnie co nieco porysować.

Jeden z rysunków testowych





piątek, 24 lutego 2012

Bielskie tramwaje wreszcie dla zwiedzających

Młodszych to być może zdziwi, ale po Bielsku - Białej naprawdę kiedyś jeździły tramwaje. Jeszcze, gdy studiowałem w okolicach Cygańskiego Lasu można było zobaczyć resztki infrastruktury w postaci ramp trakcyjnych. Jeśli ktoś był w uroczej kawiarence obok pętli "jedynki", to dawno znajdowała się tam zajezdnia. Tramwaje kursowały po dwóch liniach między dworcem PKP i Cygańskim Lasem oraz między dworcem a Aleksandrowicami. Ostatni tramwaj odbył swój kurs w 1971r.

Tramwaj na skrzyżowaniu ulic 3 Maja i Wzgórze (1909) - wikipedia.pl
Po likwidacji linii tramwajowych wozy długo stały w narożniku zajezdni MZK pod wiatą. Niestety z czasem bardzo się zniszczyły, nadgryzł je ząb czasu. Ludzie chcący je odrestaurować i wystawić do oglądania, w wyniku niezbyt jasnych posunięć władz miasta i MZK, nie mogli tego uczynić. Bielskie Towarzystwo Tramwajowe nie poddało się jednak i oto mamy tego efekty.

Wagony tramwajowe w zajezdni MZK (2009) - wikipedia.pl
 Dwa wozy, tzn. motorowy i przyczepa wrócą do Warszawy, skąd przyjechały na Podbeskidzie , i po odrestaurowaniu będą jeździły po mieście. Z ustaleń wynika, że będą miały dalej godło Bielska-Białej. Natomiast w Bielsku zostało 6 wozów, z czego 3 mają 115lat i będą stały w hali, a pozostałe, z typoszeregu "N" będą, po renowacji, wystawione na zewnątrz Muzeum Motoryzacji.

www.super-nowa.pl
 Powiedziałbym, że nareszcie zrobiono z tramwajami to, co już dawno powinno być zrobione. W końcu to cenne zabytki, których stan obecny niestety jest opłakany nie tylko z powodu warunków atmosferycznych i chuliganerii, ale też opieszałości urzędników i poprzednich właścicieli. Miejmy jednak nadzieję, że już niedługo będzie je można oglądać wspomniane wozy w pełnej krasie.

czwartek, 9 lutego 2012

Programowanie PIC przy pomocy Willema PRO3

Od jakiegoś czasu noszę się zamiarem wykonania skali do odbiornika KF wg projektu DL4YHF. Jest on dobrze znany wśród krótkofalowców budujących swoje TRx' y , bo skala ta pozwala, przy bardzo małej ilości elementów, uzyskać odczyt częstotliwości z uwzględnieniem offsetu wynikającego z przemiany częstotliwości. Oryginalny projekt można znaleźć tutaj.

http://www.qsl.net/dl4yhf/freq_counter/prototype1.jpg
 Skala jest oparta o mikrokontroler PIC16F628 więc przydałby się jeszcze programator, bo wsady można bez problemu pobrać ze wspomnianej strony. Wybór jest duży, ale ja w samą porę przypomniałem sobie, że mój Willem powinien sobie z takimi kostkami dać rady. No właśnie... Powinien, a jednak sobie rady nie daje. Sprawdziłem kilka wersji oprogramowania tj. TOMSAD PRO 3 PLv01, 098D5, 098D8 i oprócz poprawnego sprawdzenia ID mojego PIC16F628A nic więcej nie wskórałem.

Przeglądając internet znalazłem dwa programy, które są kompatybilne z Willemem w wersji PRO. Co ciekawe, przy pomocy obu udało mi się poprawnie dokonać programowania i weryfikacji, a także odczytu zawartości pamięci w PIC'u.

Pierwszy program, który wypróbowałem to IC-Prog 1.06C (http://www.ic-prog.com/index1.htm). Do wykorzystania z systemem klasy NT jest potrzebny dodatkowy driver icprog.sys, który po pobraniu umieszczamy w katalogu z aplikacją. Oprogramowanie IC-Prog nie wymaga instalacji, a jedynie konfiguracji z jakiego programatora korzystamy, metody dostępu do portów i możemy programować.

Willema obsługuje jeszcze inny program. Na stronie http://www.winpic800.com/index.php?lang=en można znaleźć program WinPIC800, którego wykorzystanie jest równie proste jak IC-Proga.Ten program instaluje swoje sterowniki do obsługi I/O i też pracuje zgodnie z oczekiwaniami. Wykonałem test polegający na zaprogramowaniu PIC'a pod jednym i weryfikacji pod drugim programem i bez względu na kolejność programów, zawsze zawartość Flasha i EEPROM'u zgadzała z oryginałem. Wartości fusów, też były jednakowe. Co ciekawe, oprogramowanie od Willema zawsze sugerowało błędne ustawienia donośnie zabezpieczenia EEPROM'a i bitu MLCP, a także programowanie niskonapięciowe LVP...

Jeśli ktoś będzie korzystał z Willema przy programowaniu PIC, zanim włoży procesor do programatora, niech sprawdzi jakie ma ustawione napięcie Vpp. Ma być ustawione 12,5V, ale nie wyższe, bo można przez przypadek posłać PIC'a do nieba.

niedziela, 15 stycznia 2012

Był i Sylwester...

Był również i Sylwester... O tym, że był sobie przypomniałem wczoraj, po opublikowaniu postu o wizycie Darka Malejonka w Andrychowie.

Razem z moją ukochaną Asią spędziliśmy Sylwestra u znajomych Broni i Krzysia. Impreza była przednia, wszyscy świetnie się bawili. W zabawie nie brali udziału tylko dorośli, bo bawiły się również dzieci. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy, śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się a w przerwach... graliśmy w piłkarzyki.

Przed północą każdy dostał balon z karteczką w środku. Był na niej fragment z Pisma Świętego. Takie krótkie słowo Boże na nowy rok. Potem były fajerwerki i pogawędki aż po 3:00 godzinę.




Było cudownie:)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

sobota, 14 stycznia 2012

ŁAW: Maleo w Andrychowie

Gościem kolejnego spotkania z cyklu Ładujemy Akumulatory Wiary był Darek Maleo Malejonek, lider zespołu Maleo Reggae Rockers. Tradycyjnie odbyło się ono w parafii św. Stanisława w Andrychowie.



Spotkanie było bardzo udane, nawet jak na piątek trzynastego. Jego plan nieco się zmienił, bo Maleo utknął w korku z powodu dużych opadów śniegu i wypadku gdzieś w okolicach Katowic. Ale w końcu dotarł na miejsce.

Czas oczekiwania wypełniło kolędowanie ze scholą. Było wspaniale. W przerwach ks. Piotr opowiadał kawały, a i prowadzący śpiew nie stronił od zabawnych historii z życia wziętych. Dzięki temu oczekiwanie na przyjazd gościa nie było nudne.

Darek Malejonek dojechał po 20:00. Zaśpiewał kilka swoich piosenek, a podczas występu towarzyszyli mu muzycy z Andrychowa. I to co najciekawsze: Świadectwo Darka. Opowieść o tym kim był, kim jest i gdzie w jego życiu jest miejsce dla Boga i dlaczego On jest dla niego taki ważny. O tym, jak wyglądało środowisko artystyczne, z którego wyszedł i co go popycha do głoszenia Dobrej Nowiny nawet tym, którzy swoje życie spędzają za kratkami. Najzabawniejsze były pytania do Darka, szczególnie te zadawane przez dzieci.

Spotkanie zakończyło się ok. 22:00. Było warto się tam pojawić, choć pogoda wcale tego nie ułatwiła mrożąc i posypując obficie śniegiem.