Jakiś czas temu czas temu zaprezentowałem Wam alternatywny dla Windows'a system OpenSolaris. System jest niezły. Ma wszystko co potrzeba przeciętnemu użytkownikowi i mam tu na myśli nie tylko sam rdzeń, ale również jego powłokę GNOME i oprogramowanie, którego niemało można znaleźć w repozytoriach w sieci. Jak zwykle pojawił się problem przenośności danych no i oczywiście samych aplikacji.
Już tak to jakoś jest, że różne systemy operacyjne wspierają różne formaty danych i systemy plików. Pogodzenie systemu opartego na systemie ZFS z resztą danych zapisanych na właściwym dla Windows NT systemie NTFS nie jest wcale takie łatwe. Można by użyć pendrive'a, ale pod Solarisem nawet przy USB2.0 transmisja danych do i z napędu nie jest zbyt szybka. Możliwe, że z powodu właśnie konwertowania ZFS na FAT32. Alternatywne oprogramowanie dla Solaris'a nie zawsze daje identyczne pliki, albo w ogóle nie istnieje podobne oprogramowanie na ten system. I tu się zaczyna ból...
Nie tak dawno w mediach głośno było o wycofywaniu z PKP ostatnich komputerów Odra 1305. Dla tych którzy nie wiedzą, były to komputery typu main-frame produkowane w '70 latach w nieistniejących już zakładach ELWRO. Jak to się stało, że komputery mające za sobą ponad 30 lat pracy nie zostały wymienione przez tyle czasu na coś nowocześniejszego? Całe oprogramowanie dla tych maszyn trzeba by po prostu napisać od nowa dla nowych komputerów i dokonać przebudowy infrastruktury współpracującej z samymi komputerami - terminalami wejść/wyjść. Do tego dochodziła potrzeba przeniesienia potężnych ilości danych niestrawialnych dla żadnej innej architektury komputerowej. Na to potrzeba poważnych środków, bo dane z systemu Odra nawet te zapisane na dyskach PC'tów pełniących rolę terminali trzeba było zaarchiwizować.
Kiedyś przeczytałem, że jest bank w Szwajcarii, gdzie do dziś pracuje komputer bodaj IBM 370, bo nie ma takiej firmy, która by zaryzykowała "ściągnięcie" danych z systemu komputerowego tej klasy. Wiadomo, że chodzi o obsługę kont, a tam gdzie jest kasa, tam nie ma czasu na wybebeszenie starej infrastruktury komputerowej i zainstalowanie nowej, bo to narazi bank na straty. Ciekawe jak oni konserwują taki zabytek? Skąd biorą części zamienne?
W każdym razie problem jest tak stary jak cała informatyka. Nie ma tu dobrych rozwiązań.
"Nawet z kamieni, które znajdziesz na swojej drodze, możesz wybudować coś pięknego"
Witam na moim blogu.
wtorek, 3 sierpnia 2010
niedziela, 1 sierpnia 2010
Życie w zamknięciu
Zwykle cytaty były w środku i na końcu to tym razem będzie inaczej :-) Czy znacie tą piosenkę?
Wczoraj, gdy sobie siedziałem przed komputerem z gitarą na kolanie, grając z "mistrzem" pomyślałem sobie, że ta piosenka bardzo pasuje do tego co ostatnio zauważyłem. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale ludzie rzeczywiście się coraz bardziej w sobie zamykają. Normalne kontakty między nimi zaczynają zastępować wiadomości tekstowe. Czemu tak? Bo jak się napisze SMS'a czy maila to nie ma elementu rzeczywistego kontaktu z drugim człowiekiem. To jest tylko tekst, wiadomość. Nie towarzyszą temu żadne emocje jak np. przy rozmowie telefonicznej, kiedy słyszymy głos rozmówcy. Tak może jest łatwiej, ale czy lepiej? Nie wiem dlaczego ludzie unikają rozmawiania ze sobą, nawet z osobami zaufanymi. Każdy ma jakieś problemy. Nie ma takiej osoby, która ich nie ma. I tu jest kolejne zjawisko: "Zosi samosi". Ktoś ma kłopot, jest ktoś drugi, który może pomóc, a nawet chce to zrobić. Ta pierwsza osoba nie poprosi o pomoc, bo niby po co ktoś inny ma się zajmować jej problemami, nawet jak wie, że sobie sama z nimi nie poradzi. Nie daj Boże, żeby ktoś jej zaproponował pomoc, bo się narazi tylko na narzekania, że się niepotrzebnie narzuca i wtrąca. Nasz bohater po prostu się izoluje i zamyka. Czy to źle, że kogoś innego obchodzi co się z nim dzieje? Teraz jest mało osób, które oddałyby przysłowiową "ostatnią koszulę" komuś potrzebującemu.
Osoby, o których mowa często mają bardzo wielu znajomych, ale nie mają przyjaciół. Znajomość nie zobowiązuje właściwie do niczego a przyjaźń wprowadza element odpowiedzialności względem drugiej osoby. Znajomy też specjalnie niczego nie wymaga, nie występują silne więzi emocjonalne - same zalety (?!?). Tylko dlaczego wtedy zdarza się, że kogoś drażni poczucie samotności? A może warto by było wyjść wreszcie ze swojej skorupy i się odezwać do kogoś, zaprzyjaźnić się? Prawdziwy przyjaciel nie zabierze Ci twojej wolności. Do przyjaźni trzeba tylko odrobiny chęci i zaangarzowania.
PS. Jako suplemencik do puenty tym razem polecam malutką książeczkę "Dekalog przyjaźni".
"Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie
Budowa ściany wokół siebie - marna sztuka
Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczy
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam
Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać
Życie nie po to, by bezczynnie trwać
I aby żyć siebie samego trzeba dać"
Budowa ściany wokół siebie - marna sztuka
Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczy
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam
Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest, by brać
Życie nie po to, by bezczynnie trwać
I aby żyć siebie samego trzeba dać"
/Stanisław Sojka "Tolerancja"/
Osoby, o których mowa często mają bardzo wielu znajomych, ale nie mają przyjaciół. Znajomość nie zobowiązuje właściwie do niczego a przyjaźń wprowadza element odpowiedzialności względem drugiej osoby. Znajomy też specjalnie niczego nie wymaga, nie występują silne więzi emocjonalne - same zalety (?!?). Tylko dlaczego wtedy zdarza się, że kogoś drażni poczucie samotności? A może warto by było wyjść wreszcie ze swojej skorupy i się odezwać do kogoś, zaprzyjaźnić się? Prawdziwy przyjaciel nie zabierze Ci twojej wolności. Do przyjaźni trzeba tylko odrobiny chęci i zaangarzowania.
"Czy daleko, czy blisko,
czy w smutku, czy w radości
w przyjacielu znajduję
osobę , która wiernie mi pomaga
być w pełni wolnym człowiekiem"
/Dietrich Bonhoeffer/
Subskrybuj:
Posty (Atom)
