Witam na moim blogu.

Życzę przyjemnego wertowania moich przemyśleń. Zapraszam do komentowania.

piątek, 11 listopada 2011

Refleksja na 11 listopada

Mamy Dzień Niepodległości co skłoniło mnie do refleksji nad tym, jak ta nasza niezależność wygląda. Właściwie nie wygląda to kolorowo, bo patrząc na różne aspekty naszego polskiego życia.

To, że mamy nasz kraj jest zasługą tysięcy ludzi, którzy o niego walczyli. O to żeby był, rozwijał się, stał się powodem do chluby jego obywateli. Czy nasi politycy walczą o lepszą Polskę? Dobre pytanie. Ja widzę, że walczą, ale między sobą, o to kto zajmie które stanowisko, czy jego partia dorwie się do przysłowiowego "żłobu". Nie będę tu oceniał, która z ekip rządzących co dla naszego kraju zrobiła, bo wszystkie problemy natury rządowej są w zasadzie skutkiem tego, czego nie zrobiono. Do tego dołożyła się wspaniała sztuka działań pozorowanych, którą niestety nasi politycy bardzo dobrze opanowali.

Ryba niestety psuje się od głowy. Rządy są jakie są, a z tego biorą się nastroje społeczne i podział społeczeństwa na opcje polityczne. Ostanie wybory pokazały, że żeby wejść do sejmu  wystarczy mieć odpowiednie zaplecze od PR'u i wypowiedzieć wojnę dotychczasowym wartościom. Tak! Mówię po panu Januszu Palikocie. Odchodząc od tego, nasze społeczeństwo jest genialnym przykładem działania filozofii tłumu. Tam gdzie głośno, tam się zlatują, Lecą dosłownie jak barany za głośnymi hasłami bez względu na to co one tak na prawdę niosą. Żeby tylko nie skończyło się zaciągnięciem takich baranów na rzeź - w przenośni. Mam na myśli konsekwencje podejmowanych przez ludzi decyzji. Cytując Bohdana Smolenia:

Myślałem, że normę dyktuje ogół, a nie margines.

Jak Polska wygląda z zewnątrz? W tej chwili nie jesteśmy wcale tacy niezależni. Od Rosjan bierzemy gaz (i jeszcze długo będziemy do niego zależni), od Szwedów prąd elektryczny (bo jakoś trzeba było używać elektrowni szczytowo-pompowej w Żarnowcu) itd...
Europa wytyka nam konserwatywne przywiązanie do wiary w Boga, nienowoczesność w kwestii homoseksualizmu, in vitro itp. Na wieść o próbach wydobycia gazu z łupków natychmiast Francuzi bili na alarm jaki to szkodliwe dla środowiska i u siebie tego zakazali. Niemcy chcą zamykać elektrownie atomowe, a u nas przydałaby się choć jedna ( z drugiej strony ciekawe jak oni chcą pozyskać te grube gigawaty ze źródeł odnawialnych???). Unia zasypuje nas tonami idiotycznych dyrektyw i straszy karami za ich nierespektowanie. To mi wygląda na ograniczenie suwerenności państwa. Zwłaszcza nie podoba mi się to, że kraje Unii muszą się zrzucać na ratowanie bankrutujących gospodarek Grecji i Włoch...

Chyba nie jest wcale tak bajecznie, a suwerenność to już tylko pojęcie względne.




niedziela, 30 października 2011

ŁAW: Spotkanie z Janem Budziaszkiem (1)

W piątek byłem na konferencji w Andrychowie, którą prowadził Jan Budziaszek, perkusista zespołu Skaldowie. Było to kolejne spotkanie z cyklu Ładujemy akumulatory wiary, którego kolejne części odbywają się w parafii św. Stanisława Męczennika.



Tematem spotkania było hasło "...nie ma przypadków" ale poruszonych było więcej kwestii dotyczących naszego życia. Tym, co słyszałem chciałbym się po trochu podzielić, a że jest tego więcej niż na jeden tekst, to będę opowiadał w odcinkach.

Dziwny świat
Sprawa akceptacji związków homoseksualnych jest dość stara. W poprzednim ustroju był to jeden z tematów tabu i o nim nie mówiono. Z resztą nie ma się czemu dziwić. Porządek świata od zarania był taki, że związek stanowił mężczyzna z kobietą i nie inaczej. Ciekawy jest fakt, że akceptacja związków homoseksualnych jest rozumiana przez pryzmat tolerancji i nowoczesności w krajach Europy, a gdy wyjdziemy bardziej na wschód, do krajów konserwatywnych w tym temacie, jest zgoła na odwrót. Ot przykładem niech będzie to, że gdy pierwszy raz wystąpiono w Moskwie o pozwolenie na "marsz równości", metropolita moskiewski powiedział dosłownie "Po moim trupie.." i sprawa została zamknięta. U nas niedługo po tym wydarzeniu wystąpiono z podobną prośbą do ówczesnego prezydenta Warszawy prof. Lecha Kaczyńskiego. Kiedy odmówił, media nie zostawiły na nim suchej nitki, bo w innych "nowoczesnych" krajach Europy to było nie do pomyślenia, żeby odmówić gejom i lesbijkom pozwolenia na przejście manifestacji.

Skąd to się bierze?
Świat został stworzony przez Boga i panował w nim ład i porządek. Eldorado Adama i Ewy skończyło się wtedy, gdy pierwsi ludzie zamiast Boga świadomie wybrali propozycję szatana. Od tamtego czasu zło nęka ludzi na całym świecie swoimi pokusami. Podstępność szatana  polega na podsuwaniu człowiekowi atrakcyjnego, z jego punktu widzenia, nowego porządku świata. Ten nowy porządek to tak na prawdę tylko przepis na zniszczenie świata, a więc i człowieka. Bo niby dlaczego szatan miałby chcieć dla ludzi ich dobra?

Dlaczego kobieta i mężczyzna a nie dwie kobiety lub dwóch facetów? To nawet zwierzaki wiedzą (tak! zwykłe "głupie" zwierzaki), że aby gatunek przetrwał mysi być takich dwoje różnej płci. Różnica jest taka, że zwierzęta nie tworzą cywilizacji. Właściwie tylko egzystują, a człowiek, jako ten najdoskonalszy twór, jeszcze myśli i czyni sobie poddanym cały świat. Tylko szkoda, że owoce tego działania czasem wydają "zgniłe" owoce. Losy ludzkości są w rękach ludzi. Nawet jeśli "małżeństwo" homoseksualne miałoby dziecko pod opieką (hipotetycznie, bo żadnemu dziecku tego nie życzę) to ono z samego "chcenia" się nie weźmie. In vitro? Do tego jeszcze przejdziemy - ale moim zdaniem nie. Bo jeszcze tego by brakowało, żeby zaczęto "produkować" dzieci na zamówienie.

Naturze mówmy "tak", ale wynaturzeniom już "nie". I to nie tylko dlatego, że mieszkańców Sodomy i Gomory za podobne pomysły spotkała w dawnych czasach zasłużona kara.